Praktyki z pożyczkami, a więc o tym, że przeciętny przedstawiciele małej miejscowości mocniej ufa każdemu sąsiadowi niż najlepszemu pracownikowi banku
Sporo osób mówi, że najnowsza ustawa o kredytach wejdzie niebawem w życie. Można zatem się spodziewać kilku zmian, niezupełnie lepszych. Zgodnie z nowymi przepisami każdy petent, zanim zatwierdzi zapisy, powinien dostać dokładną rozpiszę na temat potrzebnych nakładów finansowych. Tylko tak omija się niepotrzebne nieścisłości. Nowe przepisy mają rzekomo spowodować, że większości z nas będzie prościej połapać się w rzeczywistych punktach wyznaczanych przez doradców. Trudno jednakże trafić jak bardzo nowe poprawki, a co się z tym wiąże – kredyty się sprawdzą. Praktyka głosi przecież, że zwykły przedstawiciele małego miasta bardziej wierzy swojemu sąsiadowi niż najlepszemu urzędnikowi. Przecież od sąsiada możemy pożyczyć cukier na normalnych warunkach i nie musimy się martwić o to, że za dwa dni wystawi nam niepokojący Wyjątkiem jest sytuacja, w której sąsiad jest typowym sknerą. Z kolei bankowcy kojarzą nam się jak najgorzej, czyli z naglącymi ratami, z wezwaniami i wybitnie złośliwym nastawieniem do świata. Zdarzają się także tacy, a właściwie głównie panie, które kojarzą się z ciągłym jedzeniem tłustego pączka albo czekoladek. Reasumując: jeżeli nie musisz mieć do czynienia z pracownikami banku, to omijaj ich szerokim łukiem.